Postanowiliśmy napisać ten krótki wpis, ponieważ ostatnie show, które zrobiłem, było dla nas niewiarygodnym przeżyciem. To historia o tym, jak wszystko może pójść od złego do gorszego już od pierwszej chwili, ale jak – na szczęście – końcowy występ i tak może wypaść ŚWIETNIE.

To show odbyło się w Wiedniu, było to prywatne przyjęcie urodzinowe urządzone dla jednego fajnego gościa.

Po przyjeździe z Bratysławy do Wiednia (to około godziny i 15 minut jazdy) rozładowaliśmy sprzęt z vana razem z moim kolegą Markiem, a potem poszliśmy porozmawiać z event managerem. W międzyczasie nasi wykonawcy z grupy tanecznej The Pastels poszli przebrać się do przymierzalni.

Mieliśmy przygotowane dodatkowe lasery, żeby występ wyglądał fantastycznie (i tak właśnie wyglądał). Problemy zaczęły się jednak pojawiać dość szybko :).

Ustaliliśmy z klientem, że prześle on timecode’y, dzięki czemu lasery będzie można zsynchronizować z naszym show (laser – kostiumy LED – muzyka). Jednak zarówno ja, jak i główny technik mieliśmy tylko kontrolery odbiorcze, mogliśmy odbierać kod, ale nie mogliśmy go nadawać… Bardzo kłopotliwa sytuacja :-/

Po mniej więcej pół godzinie gorączkowego szukania rozwiązania – a musiałem tłumaczyć Markowi, bo nie mówi po angielsku – zdecydowaliśmy się na rozwiązanie „starej szkoły” (obaj mieliśmy w tym samym czasie nacisnąć przycisk play na kontrolerach). Brzmi łatwo, prawda? Ale wyobraź sobie teraz, że obaj musieliśmy nacisnąć dokładnie w tej samej sekundzie, bo ja sterowałem kostiumami LED i muzyką, a drugi technik – laserami, a nawet ułamek sekundy różnicy sprawiłby, że występ rozjechałby się w czasie.

Dodatkowo, ponieważ pomagałem koledze Markowi, nie miałem czasu podłączyć tancerzy, ale nie było to wielkim problemem, bo i tak musiałem sprawdzić komputer i połączenie DMX oraz to, czy wszystko działa jak należy, a nie działało… Zaczynałem czuć desperację. Na szczęście dzień przed występem zapisałem w Dropboxie wersję całego show. Z jakiegoś powodu ta wersja była w pełni sprawna i dziękuję Bogu, bo gdyby nie działała, mielibyśmy OGROMNE kłopoty.

Po całym tym zamieszaniu miałem tylko 30 minut na podłączenie wszystkich tancerzy (co zwykle trwa godzinę i 15 minut), a na próby musieliśmy zdążyć na czas.
Na próbę mieliśmy czas między 4 a 4:30, a kiedy w końcu byliśmy gotowi, była już 4:23 (a piosenka trwała dokładnie 7 minut!)

Świetnie, zaczęliśmy więc pierwszą próbę. I nie wyglądało to dobrze. U jednego tancerza kostium świecił tylko z intensywnością 80 %, a inny kostium nie świecił wcale. Po przerwaniu próby wraz z Markiem weszliśmy na scenę, żeby sprawdzić, co jest nie tak z kostiumami. Pierwsza jednostka była źle zsynchronizowana (nic wielkiego), a druga miała słabe połączenie z naszym DMX (który wysyłał sygnał show, również nic wielkiego). Szybko poprawiliśmy jednostkę (tę, która wysyłała sygnał DMX) i naprawiliśmy na gorąco drugiego tancerza. Druga próba poszła dużo lepiej, ale wciąż zostało kilka drobnych szczegółów.

Wreszcie nadszedł moment występu… Nie będę kłamać, na początku byłem trochę zestresowany. Wstrzymałem oddech i odliczyłem od 5 do 0, dokładnie tak, jak ustaliliśmy z technikiem, i show ruszyło. Było niesamowicie, w połączeniu ze wszystkimi laserami wyglądało to po prostu wspaniale.

Bycie dobrze przygotowanym nie zawsze ma znaczenie, wszystko może pójść nie tak,
• Zawsze warto robić kopie zapasowe dokumentów show dwa, a nawet trzy razy,
• Zapas czasu przed show może zrobić ogromną różnicę,
• Opłaca się dwukrotnie sprawdzić wszystkie informacje i upewnić się, że wszystkie ustalenia poczynione z klientem naprawdę zostały wdrożone,
• Poproszenie techników, by zsynchronizowali DMX z jednostkami przed show,
• Pozytywne i szybkie myślenie, nawet w naprawdę złych sytuacjach, może zadecydować o wszystkim

Na koniec muszę powiedzieć, że byłem bardzo zadowolony z przebiegu show. Występ był piękny, a koordynator również był zadowolony z naszej pracy. Mam nadzieję, że następnym razem nauczę się na naszych błędach i cały proces przygotowań będzie mniej chaotyczny, ale tak czy inaczej nie mogę się doczekać naszego następnego show :).

Po więcej inspiracji nie wahaj się skontaktować z nami e-mailem lub śledź nas w mediach społecznościowych – Facebook i YouTube.